Więcej czasu razem. Brak pretekstu, by znów gdzieś pędzić, to nieoczekiwany prezent i Matka powoli go rozpakowuje. W zwolnionym tempie, gdy życie już się trochę uspokoiło, widać wyraźnie Bliskich, można uważniej się sobie przyjrzeć. W. ma ciągle na czole tę szramę po wypadku we wrześniu. Juniorki oblepiły Ojca i proszą o czytanie na głos. Poszarzały wyleniały dywan dyskretnie zaprasza na sesję planszówek w rodzinnym gronie. Życie jak wolniej puszczona płyta zaczyna bardziej smakować i nie ma już tej zadyszki od biegu i krzyku. Wyraźniej widać tytuły książek, po które już dawno nie sięgali, koszyk z robótką rzucony gdzieś niedbale pod regał, obiad inaczej smakuje razem… Matka bierze głęboki oddech.

