on the road again

  Czas przecieka Matce przez zaniedbane palce. Matka próbuje zawisnąć gdzieś na gałęzi na wykradzioną chwilę, ale takie chwile już nie cieszą. Niewierność w małych rzeczach zaczyna smucić i zatruwać ducha Matki. Zarządza sobą, Juniorkami, zdalnym nauczaniem, posiłkami, pląsami Małego Chłopca i zdyscyplinowanie trwa na baczność … z przerwami.

  • Trwaj chwilo, tak nudna … i ważna – śpiewa cicho Matka.

Dzień chyli się ku zachodowi. W. z głową zanurzoną po szyję w telefonie nie widzi fikołków Matki i po chwili, nie wiadomo dokładnie kiedy, zawija się w pościelone łóżko i zastyga zwrócony do pobrudzonej ściany. Matka żegna Juniorki, błogosławi na noc, wdrapuje się na piętro do Starszych Córek, ostatkiem sił czołga się po suche pranie i bez pamięci operacyjnej zdejmuje resztki dotleniającego podkładu, eksluzywnego tuszu do rzęs i przyzwoitego niemieckiego błyszczyku.

 

Dodaj komentarz