Konstruktywnie, pragmatycznie i minimalistycznie, tak chciałaby Matka od wczoraj. To nowe hasła na jesień, gdy wyzwania rodzinnej choroby, długiej kwarantanny, która przechodzi w jeszcze dłuższą izolację domową stawiają całą rodzinę pod ścianą. Wszystko nabiera nowego głębszego znaczenia, chociaż Matka wcale o to nie prosiła . Wspomnienia tak odległego lata i wspomnienia z dzieciństwa przeplatają się z teraźniejszością postawioną na baczność. Matce śni się mokotowskie podwórko, uliczki, piekarnia obok kiosku Ruchu, spacery po Świat Młodych i Ekspres Wieczorny w piątkowe popołudnie. Tyle pięknych wspomnień, poczucie bezpieczeństwa i coś, co Matka chciałaby tak bardzo dać swoim dzieciom. To czas wypełniony popołudniowym wspólnym spacerem, lekcjami do odrobienia przed rodzinną kolacją, wspólnie pitą herbatą, rozmową o szkole i tak przewidywalnym kochanym i bliskim poczuciem wspólnoty. Ta tęsknota wcale nie blednie z upływem czasu, jest coraz silniejsza i czasem się Matce wydaje, że tak się tęskni za Niebem.

