Sto lat sto lat- śpiewa radośnie Rodzina dla Małego Chłopca, cztery świeczki stoją na baczność w małym owocowym torciku. Po chwili Mały Chłopiec głośno wypowiada życzenie: Chcę mieć robota i próbuje bardziej plunięciami niż dmuchnięciem zgasić nieśmiałe płomyki. Nie mogła przyjechać Babcia opiekująca się Dziadkiem, Matce jest równolegle smutno i spokojnie w takim półuśmiechu jak w granatowej sukience. A. spogląda z czułością na zabawę dzieci. Kolejne obrazki popołudniowe są jeszcze piękniejsze: Mała Dziewczynka na gościnnym występie szaleje ze szczęścia na świeżo skoszonym trawniku, Juniorki organizują olimpiadę na wąskim przesmyku chodnika, W. spokojnie drzemie w odświętnym ubraniu, Rodzina częstuje się dystyngowaną zieloną herbatą i rozmawia o Naprawdę Ważnych Sprawach. Matka chciałaby to jakoś wyrazić, podsumować, pamiętać, ale chyba reszta jest milczeniem.

