Matka w natchnieniu pastwi się nad drożdżowym ciastem, kroi z namaszczeniem kolejne skrawki wysmarowane cynamonową pastą. Jest to relaksujące zajęcie dla Matki, która przed chwilą dostarczyła czworo dzieci do publicznych placówek oświatowych o dwa centymetry od spóźnienia. Wzdycha ciężko, poklepuje czule gotowe zawijasy ciasta i cała blacha pakuje się zgrabnie do rozgrzanego piekarnika. Nie sposób wyrazić, ile myśli, refleksji kłębi się gdzieś Matce w tyle głowy i gdzieś przy czole. Jakieś pomysły, wątpliwości, nadzieja na lepsze jutro przy trudnym dzisiaj. Kłębiąca się lista zadań, wierna towarzyszka Matki w niedoli znowu puchnie od dodawanych punktów. Dzieci przepisane do nowej szkoły, trzymanie się prozy życia jak płotu, żeby znowu nie latać w chmurach… Czujność i uważność ciągle w stanie testowania, szkoły w stanie oblężenia, rodzina w kryzysie, a Matka ma świeże bułki cynamonowe!

